21 maj 2014

Malowanie akrylem wzoru i prucie boków chusty.

Hej :)

Dostałam internety z powrotem (korzystam z transferu przez tablet) więc wreszcie mogę Wam zaserwować kolejną notkę.

Dziś dalszy ciąg malowania chusty :)



Zacznę może od tego, że jako niesamowicie uważna osoba, zaczęłam malować chustę na lewej stronie... Nie róbcie tego, to przysparza niepotrzebnych nerwów. Przy okazji po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że akryl jest najwłaściwszą farbą do malowania tkanin. Ni cholery nie chciał zejść z tej lewej strony nawet przy szorowaniu, a przed zabezpieczeniem gorącym żelazkiem...
Tak więc wykombinowałam, że boki popruję, akurat trochę ponad pomalowane miejsce. Teraz czeka mnie syzyfowa praca przy pruciu wszystkich czterech boków. Tak bardzo ja.

Wzór na początku naszkicowałam delikatnie białą kredką ołówkową. Przy wzorach geometrycznych, symetrycznych ważne jest aby mieć cały czas linijkę pod ręką i sprawdzać odległości.


Tak wygląda początek malowania konturu na mojej chuście. Niektóre tkaniny lepiej wchłaniają farbę, inne gorzej. Oczywiście najlepiej będzie się malowało po tkaninie/dzianinie bawełnianej.


Oto kilka przykładów zaczętych wzorów.


Jeden róg chusty jest już prawie skończony. 
Aby ułatwić sobie zadanie możecie po wyschnięciu wzoru pomalować jeszcze raz delikatnie farbą miejsca, które będą Wam wyznaczać np. początek i koniec wzoru na dole i po bokach i odbić ostrożnie z drugiej strony chusty. 
Kierując się tymi odbitymi punktami możecie precyzyjniej naszkicować i pomalować wzór z drugiej strony.


Co do prucia boków- ja używam zamiennie kilku metod, ponieważ szczerze mówiąc, tak czy inaczej jest to żmudna i niewdzięczna robota, od której boli kręgosłup, nadgarstki i palce, a przynajmniej zmianą techniki można sobie ją urozmaicić ;)
Na zdjęciu powyżej zamieściłam jedną z metod-tniemy pionowo wąskie paski tkaniny i cyrklem, igłą, prujką, lub dowolnym ostro zakończonym narzędziem którym wygodnie nam się posługiwać wydrapujemy nitki ułożone poziomo, potem je wysuwając lub wyczesując gęstym grzebieniem. Należy robić to w miarę delikatnie, żeby nie uszkodzić nitek, które powinny wisieć pionowo.


Tutaj podobnie jak powyżej, tyle że nitki wyciągamy samemu. Dobre dla nie-nerwusów. Wiadomo, Ci co wolą szarpać i trochę się wyżyć wybiorą poprzednią metodę. Ta wymaga precyzji i cierpliwości. Cierpliwości wymaga w zasadzie każda metoda prucia tkaniny ^^

Tutaj macie kilka zdjęć do metody wyciągania pojedynczych nitek z wąskich pasków.


Tak samo jak wyżej możecie pruć na szerszym obszarze tkaniny. Jednak nie szerszym niż, powiedzmy 20-25 cm. Powyżej tej długości nitki poziome zaczynają się plątać w połowie i urywać. Wyciągamy nitki pojedynczo, tak jak w poprzedniej metodzie, pamiętając o tym, żeby wyjmować je zgodnie z kierunkiem położenia-poziomo. Jeśli będziemy je próbowali wyciągać po skosie lub ciągnąc w dół, bardzo szybko wszystko nam się zaplącze.


Tak wygląda namalowany wzór, pozostało tylko poprawić gdzieniegdzie detal, popruć wszystkie boki, pozawiązywać i przeprasować. :)

Nie zapomnijcie o prasowaniu na koniec malowania! To utrwala wzór. Najlepiej prasować przez inną tkaninę lub na lewej stronie, ponieważ akryl po spotkaniu z powierzchnią rozgrzanego żelazka na pewno pozostawi na nim ślad.

Zawiązywanie boków pokażę Wam przy okazji notki, gdzie wstawię dokończoną chustę. Na dziś to tyle. :)


2 komentarze:

  1. Bardzo podoba mi się ta chusta. Dziękuję tobie za szczery komentarz i radę. Zwrócę na to uwagę przy najbliższej okazji.
    maniaa-mania.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za odwiedziny i zapraszam na kolejne notki :)
    Obserwuję, więc na pewno wrócę do Ciebie aby zobaczyć jak sobie radzisz :)

    OdpowiedzUsuń